Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nude. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nude. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 marca 2013

Nudziakowe bling, bling!

To był zdecydowanie pozytywny dzień.
Pełny słońca, z miłą niespodzianką na koniec dnia od L'Occitane ale o tym jutro, bo ten skromny podarunek wymaga dobrych zdjęć :)


Robiąc porządki, wśród swoich 78 lakierów, 5 z nich to coś w stronę nude.
Długo przekonywałam się do tego koloru. Zdecydowanie wolę żywe i wyraźne.
I tak stały sobie bezużytecznie buteleczki po raz użyte. Czekając, aż się rozwarstwią, a ja im znajdę miejsce w koszu.

Delikatnie mówiąc, znudzona ciemnymi kolorami, potrzebowałam czegoś neutralnego, naturalnego, ale z akcentem. Essence iced latte, to kremowy beż, bez szaleństw. No to mu je dodałam... W połączeniu z glitterem My Secret 133, zauroczyłam się w tym delikatnym, ale świetlistym połączeniu.


Mały tuning, wielki efekt?:)


niedziela, 25 września 2011

Dobry wieczór Piękne :)


Cieszy mnie to, że umiem dokonywać dobrych wyborów.
Takim na pewno jest posiadanie paletki Sleek Au Naturel.

Prezentowany obok dzienniak, jest zdecydowanie z większym pazurem od poprzedniej mojej propozycji.


Idealny dla brunetek, blondynek czy rudowłosych zarówno z niebieskimi, zielonym czy piwnymi oczami.

Intensywność możemy modyfikować w zależności od naszej wizji.
Osobiście lubię makijaże z wyrazistą kreską, dlatego w tym makijażu ona góruje, wraz z piękną oliwkową zielenią Moss.


Jeżeli preferujecie intensywne makijaże w ciągu dnia, rzucające się w oczy, zapraszam poniżej na szczegółowy opis wykonania tego makijażu:)


Makijaż wykonałam wg tego schematu:
1. Na całą ruchomą powiekę nakładam kremową biel Nougat.
2. Łuk brwiowy podkreślam matowy beżem Honeycomb.
3. Kluczem do sukcesu tego makijażu jest nałożenie cienia Moss tylko i wyłącznie na stałej powiece, tuż nad załamaniem.
4. Aby nadać błysku oraz wyrównać przejścia między krokiem 2, a 3, posłużyłam się pięknym metalicznym beżem Taupe.
5. Mineral Earth to kolejny, dobrze napigmentowany, metaliczny brąz. Idealnie spisał się nałożony na czarny eyeliner. Kreska nabrała błysku.




Oprócz Au Naturel, w makijażu oczu użyłam czarny eyeliner w żelu z Inglota w połączeniu z Duraline na górną powiekę oraz linię wodną. Rzęsy dwukrotnie wytuszowałam. Pierwsza warstwa maskarą Eveline Celebrities, druga Hean Maxxi Lash Flexi.

W chwili robienia zdjęć, makijaż był na mojej twarzy 10h. To zdanie mówi samo za siebie, jeżeli chodzi o trwałość i jakość prezentowanej przeze mnie paletki :) Nadal jestem zachwycona...

A może macie jakieś prośby odnośnie tej paletki?
Chętnie spełniłabym Wasze propozycję :)


Pozdrawiam Was gorąco:)

poniedziałek, 19 września 2011

Sleek Nude Au Naturel - make up

Witajcie kochane:)


Jak widzicie owe, wyczekiwane cudo, wreszcie dotarło do mnie:)
Prezentuje się ona obłędnie i mimo wielu opinii, że pierwszy rząd jest blady i do niczego...
podoba mi się szalenie! To będzie coś, bez czego nie będę mogła żyć tej jesieni...


Paletka jest prezentem od mojego S., który niespodziewanie mnie rozpieszcza i wie jak sprawić mi radość :)


W paletce znajdziemy dominujące maty, tylko 4odcienie są metaliczne, natomiast wszystkie utrzymane w kolorystyce naturalnych odcieni beżu, brązów, szarości. Moje oczy nie tylko cieszy smolista czerń, ale również zachwycają unikatowe odcienie takie jak oliwkowe złoto czy brązy opalizujące na czerwień z fioletem.




Nude Au Naturel schowany jest w pięknej, poręcznej kasetce jak przystało na wszystkie paletki Sleek'a:)




Makijaz, który zaprezentuję poniżej, to sprawdzenie kolorów trochę z górnego rzędu, a trochę z dolnego:) Ciężko w jeden dzień przetestować wszystkie odcienie, więc poszłam na kompromis i zmalowałam coś takiego. Same zobaczcie co dziś widniało na moich oczętach przez 10h w nienaruszonym stanie:)


 Makijaż składa się z następujących etapów:


1. Nakładam nawilżajacy krem pod oczy oraz 
korektor.
2. Jako kolor bazowy na cała powiekę nakładam kremową biel (nougat).
Ten sam kolor aplikuję delikatnie na dolnej powiece. 
Ciepły beż aplikuję w załamaniu powieki (honeycomb) i rozcieram go w górę. 
Podkreślam brwi chłodnym brązem (Pierre Rene 55)


3. Ponownie w załamaniu nakładam chłodny brąz z poświata fioletu (regal). Dokładnie łączę go z ciepłym beżem. Czarnym eyelinerem (Golden Rose) maluję kreskę wzdłuż linii rzęs, wyciągając ja przy końcu ku górze.
4.Ciepłym brązem z czerwoną poświatą (conker), ocieplam czarna kreskę namalowaną eyelinerem tak do 3/4 jej długości. 
Tuszuję rzęsy mascara (Hean) i makijaż oka uważam za gotowy:)


Twarz pokryłam podkładem MF Xperience (beige linen 50), przypruszyłam pudrem sypki z My Secret, a na kości policzkowe nałożyłam ulubiony róż Bourjois (nr.92). Usta musnęłam pomadka z Essence w kolorze All About Cupcake (nr.53)
(Różnica kolorów jest zależna od pogody, która panoała za oknem. Niestety z przewagą deszczu. Przepraszam za jakość zdjęć.)


Zawstydzona przyznaję, że jest to moja pierwsza paletka Sleek'a.
Dlaczego dopiero teraz się zdecydowałam na zakup Sleek'a? Ponieważ, to właśnie paletka Nude Au Naturel, przekonała mnie swoimi kolorami. Czułam wewnętrznie, że ją powinnam po prostu mieć. 
Inne paletki są piękne, ale nie porywały mnie, bo normalniej na świecie, nie odnajdywałam się w tych 12odcieniach. Tutaj jest całkiem inna historia. 


Kolory są neutralne, nie ryzykuję zmarnowania pięniedzy. Od początku wiedziałam, że kolorystycznie to będzie strzał w dziesiątke:) 
Aplikacja jest prosta i przyjemna. Myślę, że każdy laik poradzi sobie z okiełznaniem tej paletki. 


Zgodzę się z ogólnie panującą opinią, że górny rząd jest mało widoczny, mnie to jednak nie rozczarowuje, bo jak ma być widoczny bardziej, skoro jest w odcieniu mojej skóry (cappuccino, honeycomb, toast). Myślę, że jak na tak jasne odcienie i tak świetnie się spisuję. Najprawdopodobniej baza tutaj może zdziałać cuda.


Gramatura cieni nie przeraża mnie. Z doświedczenia po paletce Coastal Scents, licze na równie dobra wydajność Sleek'a. Mam nadzieję, że 1,1g każdego koloru cienia długo mi posłuży.


Zapewne część z Was oglądała swatche Au Naturel, jakie są wasze odczucia?
A może same jesteście posiadaczką tej paletki, lubicie ją? Jesteście zadowolone z zakupu?:)


Pozdrawiam Was gorąco, ściskam i całuję :)

czwartek, 15 września 2011

Heey Skarby:)




Leci do mnie bite 8dni paletka Sleek Nude Au Naturel... pytam się, kiedy wreszcie doleci?!
to mój najdłuższy w życiu priorytet. Kiedy ją tylko dorwę w swoje łapki, to wiecie czego możecie się spodziewać :)


Ponarzekałam już sobie, zatem czas na pozytywy:D
Herome bije rekordy, niebawem stuknie 4miesiąc użytkowania, a do dna buteleczki jeszcze trochę, co mnie niewątpliwie cieszy:)


Przy okazji, wybrałam już dwa kolory lakierów do paznokci, którym będę wierna tegorocznej jesieni.







Hean 477 - pokazywałam Wam już go tu i tu. Taka mała buteleczka (5ml), a cieszy moje oko :)
Jeden z piękniejszych granatów w mojej kolekcji, po który sięgam z przyjemnością.












Drugim faworytem jest bez zwątpienia wszystko co nude.
Standardowo padło na Golden Rose,
tym razem jest to seria z proteinami o nr.206.


Nudziak z domieszka kości słoniowej, przez co jest bardzo jasny, za to znakomicie prezentuję się na bladych jak i opalonych dłoniach.


Jest uniwersalny, bez krępacji sięgam po niego o każdej porze roku:)


Kciuk i serdeczny jest pokryty flejksami z My Secret nr.104.












Standardowo - dopomagam szczęści, czyli kolejny raz biorę udział w rozdaniach, fenomenalnych bloggerek :)







Tak więc, do zobaczenia z paletką Sleek'a:)
Pozdrawiam i całuję!



piątek, 15 lipca 2011

Hej:)



Obojętnie jaką gazetę otworzymy, bądź obejrzymy nowe trendy w makijażu, pokaz mody od razu rzucają nam się w oczy żywe kolory i nie tylko w ubraniach, dodatkach, manicure ale przede wszystkim makijażu.

Zdaję sobie sprawę, że jest lato i powinnam Wam tutaj wyskoczyć z soczystą zielenią, ale ja tego nie czuję. Dla mnie kolor szmaragdowy to piękny król kolorów, który dominował w kamieniach szczególnie na przełomie  XVIII i XIX w., często wykorzystywany był w koliach, które podkreślały idealnie piękno kobiety.

Prawda jest taka, że moja pasja historyczna, sztuki bierze tutaj górę i nie potrafię wyobrazić sobie inaczej tego makijażu na sobie.

Czuje się w takim rewelacyjnie, jestem świadoma tego, jak bardzo ten kolor podkreśla magię w moim spojrzeniu. A to baaardzo lubię!





W tym momencie zazdroszczę przeogromnie wszystkim kobietom o brązowych oczach. Potraficie sobie wyobrazić jak ten kolor pięknie współgra z taką tęczówką? To dopiero musi być magia!


Na całą powiekę nakładam cielisty cień, natomiast biały matowy cień aplikuję, aż pod łuk brwiowy oraz w kąciku wewn. oka. Brwi zaznaczam korektorem Delia.


Zgniłą zieleń z paletki Coastal Scents przełamałam ciepła z dodatkiem niebieskiego.
Kreskę malujemy wzdłuż linii rzęs eyeliner. Nad nią, grafitowym cieniem robimy tak jakby cień, który optycznie zagęści rzęsy oraz nada tajemniczości spojrzeniu. Na linie wodną możemy nałożyć zarówno białą kredkę jak i czarną. Osobiście nie wybrałam nic, bo nadal leczę się z uczulenia i dolną powiekę wolę zostawić "gołą"




Odnalazłam moją stara szminkę z Estee Lauder o pięknym kolorze nude, dlatego z przyjemnością ją tutaj wykorzystałam. Przybrązowiłam lekko twarz, aby nadać całości lekki look :)

wtorek, 14 czerwca 2011

Hej :)

Ostatnio nurtuje mnie pytanie, dlaczego kobiety noszące okulary, tak bardzo bronia się przed kreskami, intensywniejszymi kolorami na powiece. Sama jestem posiadaczką jednej pary drugich oczu i powiem szczerze, że z takich jak dzisiaj makijaży nigdy nie rezygnuje. U mnie to standard, kreska musi być - to podstawa, a co do niej to juz kwestia ubrania czy mojej zachcianki :)

Posiadam taki róź, w którym pokładałam wielkie nadzieje, ożywienia mojej twarzy. Mówię tutaj o Hean Satin Blush 03. Jest to piekny kolor kolarowo-brzoswkiniowy, o idealnej konsystencji = dobrze napigmentowany, prasowany, miekki. Jednak tutaj zachwyt mi opada. Do blond włosów przypuszczam, że kolor bedzie pasować, ale do moich - zdecydowanie nie. Szkoda mi go bardzo, więc skoro nie moge uzyc go do podkleślenia policzków, to znajduję inne zastosowanie. Wylądował na moich oczach i prezentuje sie to tak :



Na całą ruchomą powiekę użyłam cielistego cienia (Inglot Vertigo 09), wewnętrzny kącik oraz łuk brwiowy podkreśliłam białym mattem z MySecret. W zagłębienie zaaplikowałam róż, który wyciągnęłam delikatnie ku górze.

 Czarnym Eyelinerem z Golden Rose namalowalam kreskę wzdłuz rzęs i wyciągnełam ją ku końcowi. Tworząc efekt tzw. "mgiełki" użyłam w tym celu czarnego cienia z Hean i 1-2mm nad kreską, przy użyciu pędzelka (Inglot 31tt) namalowalam cieniem kolejna kreskę.


Wytuszowałam rzesy MF Masterpiecie Max (coraz mniej odpowiada mi ten tusz.. dlatego polecam użyć swój sprawdzony tusz i postawić na wydłużenie). Rzęsy odgrywają w tym makijażu duża rolę.
Dolna powiękę zaznaczamy matowym, ciemnobrązowym cieniem. Linię wodną malujemy białą kredką.
Używamy podkładu/pudru wg własnego uznania:) Konieczne jest muśniecię policzków rózem.


Po zrobieniu zdjęć zauważyłam, że w mojej kolekcji zabrakło szminki/błyszczyka w odcieniu beżu/nude.

Rozleniwiona z opóźnieniem w nogach ruszyłam w stronę przystanku mpk, poczekał na autobus, który zawiózł mnie do celu.

Niestety Douglas świecił pustkami jeżeli chodzi o szafe Essence i mój poszukiwany kolor pomadki  in the nude (nr52) lub all about cupcake (nr53). Nie wiem co za człowiek dba o wygląd tej szafy, że pozwolił na wypełnienie jej po czubki w jeden odcien 33!


Trzeba było się pocieszyć, więc wybrałam drugą drogerie piętro niżej. Na wstepię Rossmann przywitał mnie miła niespodzianka promocyjną na moja ulubiona odżywke wygładzającą z Isany, więc od razu trafiły do koszyka dwie. Myslę sobie, że może chociaż kupię sobie lakier koralowy do paznokci tak sławiony u innych Blogerek i na Wizażu. Znowu to samo - szafa Wibo podobna do Essence, w której domininował jeden kolor lakierów - róż. Znowu nie ma tego co chciałam... Z nadzieja mijam każdą kolejna szafę. Mój wzrok utknął przy Rimmel, (gdzie hot nastolatki wybierały oczodająco czerwień do ust... coraz odważniejsze sa te dziewczyny...) siegam po jak najspokojniejszy kolor z całej palety, pada na Nude Delight. Zastanawiałam się jeszcze między Maybelline, ale cena mnie odstrasza i ten brudny beż oraz jak dla mnie brzydkie opakowanie. Rimmel wygrał i powędrował ze mną do domu:)


Opakowanie mieni się w zależności od światła na fioletowo-kobaltowo.
Miła dla oka korona zdobi wieczko szminki :)
Rimmel Hydra Renew jest szminką nawilżająca, zawierająca facktor spf20 oraz wit. A, C i E.
Producent obiecuję idealną miekkość i gładkość ust po zastosowani - zobaczymy jak z tym będzie ;)
Zapachem przypomina mi krem coś w stylu Bambino, Nivea..



Dwa powyższe zdjęcia, najlepiej oddają jej kolor.

Tak się prezentuje na mnie: