środa, 30 października 2013

Podsumowanie lakierów Essie i przedstawienie nowych w rodzinie

Podobnie jak Essie Weingarten już jako młoda dziewczynka zafascynowałam się wszystkim co tworzy przepiękny manicure, dzięki mojej Mamie. Tajemnicę sukcesu Essie uzasadnia się ekskluzywną recepturą produkcji lakieru, która gwarantuje im wyjątkową długotrwałość. Pieszczotliwie dobrane nazwy lakierów jak np. Wicked, Watermelon czy Mademoiselle sprawiają, że chce się je mieć.


Wybaczcie moją monotematyczność lakierową, jestem świadoma, że październik kręcił się wokół lakierów na blogu. Tłumaczyć się nie będę, ja po prostu lubię dobrze wykonany manicure.
Tymczasem, dla lekkiej odmiany na koniec miesiąca, małe podsumowanie pięknych lakierów Essie.
Lakierowy domek przygarnął trzy nowe jesienne kolorki, zgadywać już nie musicie, bo tą zagadkę rozwiązały już dziewczyny na FB ;)


Mój zakątek z marką Essie prezentuje się skromnie. Lecz każdy z kolorów, oprócz nowości pokazywałam już w akcji. To marka, po którą sięgam z przyjemnością. Wyczekuję nowych kolekcji, okazji nabycia świeżych lakierów i promocji. Są kolory jak np. Watermelon, po które będę sięgać i uzupełniać spustoszałe buteleczki. Tak, dla odmiany sporej (chociaż teraz zamieniłabym słowo na skromnej, po jesiennych porządkach) ilości lakierów, z przyjemnością je używam i kończę. Tak, potrafię dobić dna w tej 13,5ml z grubego szkła buteleczce. Przeszło mi kupowanie pod chwilą impulsu, gromadzenie lakierów, użycie raz i czekanie, aż się rozwarstwi. Dojrzałam w tym temacie, zrozumiałam swoje potrzeby i jak pewnie zauważyłyście ograniczyłam się do trzech marek w ostatnim czasie. Jedną z nich jest Essie, łatwo dostępna, o sezonowych kolekcjach, które zawsze z wypucowanymi szkłami na nosie, przeglądam do znudzenia w ekranie laptopa.


Nie chomikuję, nie kupuję i wmawiam sobie "a może mi się spodoba, może miłość przyjdzie potem... może odleci samolotem". Nie! Bzdura, kupuję tylko co potrzebuję, jakoś zdrowy rozsądek dał rade przebić się w tym szaleńczym temacie.

Sukcesywnie powiększam kolekcje ulubionej marki zarówno w wersje profesjonalne, które są do nabycia na targach, hurtowniach internetowych z cienkim i długim pędzelkiem, jak i wersje sklepowe, z krótki i szerokim pędzelkiem możemy spotkać w Douglasie i Super-Pharmie. Co prawda, różnicy w emaliach nie ma, to ja mimo wszystko wolę pędzelki z wersji pierwszej - profesjonalnej.

Swoją przygodę z kolorami Essie, zaczęłam od kultowego już odcienia Watermelon, którą znajomość przedstawiałam tutaj [KLIK]. Kolejnym, a zarazem niedawny zachwytem moim i Waszym był post [KLIK] z luksusową Go Ginza.



Martwi mnie tylko fakt, że koncern Essie został wykupiony przez L'oreal i od 2012r. jest głównym dystrybutorem lakierów w Polsce. Nie chce psioczyć, ale w swoich zbiorach mam jedną wpadkę Bouncer, it's me, którą przedstawiałam tutaj [KLIK]. Dla równowagi jestem szalenie zakochana w Where's my chauffeur?  [KLIK] oraz Borrowed & blue pochodzącego z kolekcji ślubnej, kolor który mam zamiar przedstawić w szerszym wydaniu w życiu codziennym ;)




Nowi w rodzinie to nic innego, jak coś czego brakowało mi na jesień. Kolor taupe Miss fancy pants, czekoladowy Don't sweater it i neutralny Vanity Fairest z myślą o francuzie na paznokciach. To kolory pierwsze w swoim rodzaju, w tak stonowanym wydaniu u mnie. Zawsze byłam w tym temacie szalona, lubię krwiste czerwienie, słodkie błyskotki. Nową trójeczkę, nosiłam przez chwilę na paznokciach i czułam się bosko. To jest właśnie dla mnie magiczne w lakierach Essie i odpowiada na pytanie "o co tyle krzyku?", a o te kolory! Konsystencje przeważnie iście kremową, o wykończeniu na wysoki połysk. Pastele mniej smużące, które po drugiej warstwie kryją na amen. Kolory nie blaknące. Kolory dla każdego. Kolory, po które najczęściej sięgam.



Czy tylko ja mam tyle ulubieńców jednej marki? :)

59 komentarzy:

  1. ależ Ty masz piękne te szpony :D!

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne odcienie, ja z Essie mam właściwie tylko jeden, taakie głębokie wino ale też bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny post, czekałam na niego :D
    Nie jesteś jedyna - ja bardzo lubię każdy lakier Essie, który mam w swoich zbiorach. Jeśli ktoś kazałby mi wytypować ulubieńca, z trudem, ale pewnie wskazałabym Go Ginzę, choć każdą buteleczkę darzę wielką sympatią :)
    Ja jeszcze czekam na swoje nowości z Essie, niech już przyjdą! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zdecydowanie Go Ginza i Watermelon, dalej będzie Where's my Chauffeur i Borrowed&Blue :)
      Piękne są dla mnie. Moja kurierem jechały do mnie 3dni, ale ja z koleżankami złożyłam większe zamówienie, to się bałyśmy liczyć na nasza Pocztę Polską :P

      Usuń
    2. Chciałam swego czasu Where's My Chauffeur, ale mi przeszło ;)
      Nie strasz mnie lepiej, mam nadzieję, że moje zjawią się po weekendzie :)

      Usuń
    3. Nie straszę, ależ skąd już po Hallowen :D
      Jak mi nie giną paczki z darmowej dostawy z sheinside, a idą 4-5tygodni :P
      Where's my Chauffeur to dość skomplikowany turkus, z niebieskimi tonami. W zależności od intensywności jaki ma dostęp do światła, równomiernie zmienia się natężenie jego barwy. Osobiście go uwielbiam, jest taki inny, czasami trochę brudniejszy innym razem bardziej wyraźny. Z moją karnacją dłoni baardzo mi się widzi :)

      Usuń
    4. To będę czekać cierpliwie :)
      Lubię turkus, ale jakoś mi nie po drodze z takimi lakierami, sama nie wiem czemu ;)

      Usuń
  4. piękna kolekcja! ten fioletowy mani prześliczny! mogłabym patrzeć na Twoje pazury godzinami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marti, kochana dziękuję :* moja mama też go uwielbia, ostatnio robiąc jej manicure ten odcień wybrała, przetrwał z topem 6dni licząc w tym prace ogródkowe. Jest na tyle wdzięcznym kolorem, że czy długie, czy krótkie paznokcie Go Ginza to klasa sama w sobie :)

      Usuń
  5. Widać kolekcja się powiększa i oby tak dalej! :) Ja w swoich zbiorach też mam kilka lakierów tej marki,nawet obecnie mam na paznokciach :) Uwielbiam je,mają cudowne kolory i każdy coś dla siebie znajdzie! :) A tak z innej bajki,jak coś na ezebra.pl Essie są w cenie 9,99 zł,warto zajrzeć! :)
    A te trzy ostatnie kolory są boskie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy ostatnie są własnie z ezebra.pl, takiej promocji nie mogłam przegapić :D
      Dziękuję, na razie jestem zaspokojona lakierowo :)

      Usuń
  6. ja też lubię lakiery Essie, ale chyba jednak bliższe mym dłoniom i pazurkom są Anny, miałaś kiedyś ? Twoja kolekcja jest imponująca, ciężko mi wybrać faworyta, każdy mi się jednako podoba :D , a pazurki to już inna bajka :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :***

      Anny jeszcze nie miałam, cena dla mnie już za wysoka. Ale może kiedyś, jak kolor mnie jakiś w Douglasie oczaruje to kupię. Będę o nich pamiętać, polecasz jakiś w szczególności? :)

      Usuń
    2. ja mam ich dużo i ciężko wybrać ulubieńca , możesz zajrzeć do posta u mnie o lakierach, pokazywałam swoje kolorki:)

      Usuń
    3. Ines, dziękuję za informacje, lecę u Ciebie je obczaić :*
      Byłam wczoraj w Douglasie i muszę przyznać, szafa robi wrażenie. Gama kolorystyczna, smukłe buteleczki, ach! Wspaniale się prezentowały :))

      Usuń
  7. Świetna kolekcja :) i rewelacyjne zdjęcia *_*

    OdpowiedzUsuń
  8. essiakomaniaczką nie jestem ale trzeba przyznać że kolory (zwłaszcza wszelkie ich pastele) sa urokliwe :]

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolekcja bardzo przyjemna dla oka, a trzy nowe kolorki są cudne :) Spokojne, jesienne, idealne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy nowe są fantastyczne, będę Was nimi męczyć cały przyszły miesiąc coś czuję :D

      Usuń
    2. Już chcę być męczona :P Pokazuj :]

      Usuń
    3. Szykuję się niezła seria, już niebawem z nią ruszę :*

      Usuń
  10. Zauważyłam, że Essiaki mają to do siebie, że jeden okazuje się bublem a drugi hitem. Ja tak właśnie mam. Pierwszy okazał się mega niewypałem, końcówki się ścierały po niecałym dniu, ale dałam firmie kolejną szansę, kupiłam inny kolor i się zakochałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest :) mnie kupił Watermelon, zniesmaczył Bouncer it's me. Ich top też mnie zawiódł, nic na to nie poradzimy, każda marka ma swoje gorsze produkty. Wiem, że nie każdy ma czas na przeglądanie swatchy, ale czasami warto. Odkąd to robię, unikam wpadek. Cieszę się, że i Ty, jedną wpadką nie przekreśliłaś Essie. Niech się dobrze noszą :)

      Usuń
  11. Mnie na widok większości lakierowych wpisów świecą się oczy :D Zawsze można coś podpatrzeć, jeśli nie kolor, to firmę godną uwagi. Nie wspomnę o inspiracji, która rodzi się w głowie po zapoznaniu się z czyjąś wizją, również słowną, bo nie na oglądaniu się u mnie kończy :)

    Kolekcję masz piękną i równie urodziwe nam ją pokazałaś :)
    Zestawienie niebieskości <3! Borrowed&Blue chodzi za mną odkąd zobaczyłam go gdzieś pierwszy raz, żałuję, że z jego dostępnością jest tak kiepsko. Kto by pomyślał, że jeszcze do niedawna nie wyobrażałam sobie na paznokciach niczego innego, niż czerwień, róż, czy klasyczne mleczaki :)
    Vanity Fairest również posiadam i doceniam jego nietuzinkową delikatność - drobinki w nim zawarte totalnie mnie kupiły :) Dobijam pomału połowy buteleczki - ze zużyciem lakieru również nie mam problemów, choć moje zasoby nie są najmniejsze (do dużych też ich nie zaliczam), to każda buteleczką objęta jest odpow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *odpowiednią atencją. Na tym kończę swój wywód, pisanie przez telefon zdecydowanie mi nie służy :P

      Usuń
    2. Sama większość komentarzy produkuję z telefonu jeszcze bez T9 ;)

      Przyznać się muszę, że zawsze czekam na Twoja opinię. Zawsze zawiera coś wiecej, niż tylko ładne, podoba mi się. W komentarzach Twoich u Ciebie, jak i u siebie Twojego autorstwa dowiedziałam się wiele, więcej niż oczekiwałam. Pisałam Ci już zapewne, że tworząc listę lakierów na targi, opierałam się głównie na Twoim blogu i recenzjach. Sama staram się zrobić tak, że zdjęcie w poście są dopełnieniem moich słów, nigdy odwrotnie. Stąd też, udzielam się tam, gdzie mogę poczytać, (porozmawiać, pożartować, zadać swobodnie pytanie), bo do oglądania mam blogi fotograficzne ;)

      Borrowed&blue kupiła mi Antii na targach, też go nigdzie nie mogłam dostać. Początkowo sceptycznie podchodziłam do tego koloru, tak jak Ty nie mogłam sobie wyobrazić takiej gamy kolorystycznej u siebie. A jednak, mam i używam, bo ujął mnie całym sercem :) Essie mają ten dar przekonywania.

      Usuń
    3. To już wiem, gdzie jeszcze szukać informacji o lakierach :) ten błękitny mani jest wspaniały, chciałabym zobaczyć Borrowed & blue samodzielnie w akcji. Mam zupełnie niejesiennego hopla na jakieś jasne barwy, a róż chodzi za mną do niemożliwości.

      Usuń
    4. Borrowed&blue nie miałam jeszcze okazji mieć solo na paznokciach. Tyle mam nowości, że nie mam kiedy malwoać paznokci, skoro jeden kolor noszę minimum 5 dni ;) Z obserwacji na dwóch paznokciach, wiem już, że to piękny, subtelny, oryginalny kolor. Na pewno poświecę mu więcej czasu ;)

      U Megdil, jak i u Marti, M. można znaleźć prawdziwe perełki :)

      Usuń
    5. Wiesz, kierujemy się podobnymi przesłankami. Ja doceniam miejsca, w których wzajemna wymiana opinii nie pozostaje tylko w treści samej idei, ale jest uskuteczniana z obopólną przyjemnością i satysfakcją, a nawiązanie choć krótkiego dialogu przychodzi po prostu, bez wymuszonego, czy bezmyślnego stukania w klawiaturę. Takie rzeczy zwykle się czuje :)

      O darze przekonywania Essie nie musisz mi mówić, oj nie :) Od ponad roku (albo i dłużej) właściwie nie kupowałam innych lakierów :D Teraz zaczynam doceniać też OPI :) No i Zoyka będzie moja, gdy tylko nadarzy się okazja - ale to już Twoja wina :P

      A swoją drogą, polecasz jakieś fotograficzne blogi?

      Usuń
    6. U mnie z OPI skromnie, tylko 3sztuki mam. Z Essie jak widać niewiele więcej, ale najważniejsze, ze ułożyłam się lakierowo i zdecydowanie bezpieczniej czuję się oddana tym markom :) Zoya jest cudowna, codziennie patrze na swoje cztery buteleczki, które z gracją zdobią moje czerwone biurko.

      Z fotogaficznych może nie mam (podziwiam fora i digart.pl), ale z modowych najpiękniejszą kobietą w tym świecie jest dla mnie:
      http://intriguemenow.blogspot.com/

      oraz niesamowite zdjęcia zobaczysz tutaj, poznasz dziewczynę z anoreksja, smutną historie o chorobie,a mimo to piękny uśmiech na zdjęciach widnieje bardzo często:
      http://marenviks.blogg.no/

      Dwie kobiety, całkiem z innego świata.

      Usuń
    7. Nie o ilość się rozchodzi :) Zadowolenie jest bowiem najważniejsze. No i kwestia bezpieczeństwa, o którym wspomniałaś. Może to i sprawa bzdurna, ale dla mnie jednak ważne jest poczucie, że ubytek lakieru na paznokciach nie zaskoczy mnie w najmniej oczekiwanym momencie ;) Komfort taki, po prostu.

      Bardzo dziękuję za podlinkowanie, przejrzałam na szybko kilka stron. Z przyjemnością zapoznam się z nimi głębiej.

      Usuń
  12. Ale przepiękna kolekcja! Where's my chauffeur? podoba mi się ogromnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo podobaja mi sie te lakiery:)
    Uwielbiam pastelowe kolory.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie, nie tylko Ty :) moja kolekcja na chwilę obecną liczy prawie 40 sztuk (włączając preparaty do paznokci) :) ale ja po prostu kocham Essie i nie kupuję żadnych innych lakierów.
    Zabieram się własnie za obfocenie jej i wrzucenie na bloga, łatwo nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 40?! Wow! Nie mogę się doczekać zobaczyć wręcz... pół szafy Essie :D
      Toż to musi być radość posiadać tyle kolorów. Jestem baardzo ciekawa Twojej kolekcji. Widać, że musisz je lubić, skoro aż tyle tej firmy masz w swoich zbiorach :)

      Usuń
  15. piekne kolory... nie mialam jeszcze okazji wyprobowac Essie...

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja skusiłam się ostatnio na Vested Interest (nowość na jesień), wstyd się przyznać, ale to będzie mój pierwszy lakier Essie...Zobaczymy, czy będzie to początek miłości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje początki też były długie. Dopiero niedawno przekonałam się do tej firmy, zainteresowałam się kolorami... i poszło z górki :D czeka Cie kolorowa i miła przygoda :)

      Usuń
  17. masz przepiękne kolory w swojej kolekcji :) chętnie podkradłabym Ci kilka :)

    OdpowiedzUsuń
  18. piekne kolory ! a na paznokciach wygladaja jeszcze lepiej !

    OdpowiedzUsuń
  19. Do mnie ostatnio dotarł where's my chauffeur, miss fancy pants i mon't sweater it :) i już myślę nad kolejnymi zakupami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Essie uzależnia :) Dziś noszę don't sweater it, jestem w nim zakochana po uszy <3

      Usuń
  20. Ja od dłuższego czasu prawie nie kupuję lakierów, bo paznokcie krótkie i wolniej mi schodzą. A lakierów mam już sporo.
    Essie mam 3 albo 4 lakiery (nie pamiętam czy mam ten watermelon w końcu czy nie:P)- 5th avenue, camera (świetny kolor jak dla mnie) i jaśniutki róż, którego nazwy pewna nie jestem ale chyba mademoseille.

    Szkoda, że nie ma testerów w sp. bo ja jestem za leniwa na oglądanie swatchy. A w zamkniętej buteleczce kolor jest przekłamany.

    Ile sztuk liczy teraz Twoja kolekcja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi to obojętnie, krótkie czy długie, u stóp czy u rąk, noszę zawsze pomalowane. Daję im odpocząć od koloru, tylko na czas zmywania i ewentualnej kuracji z odżywką. Lakier to u mnie podstawa, uwielbiam malowanie paznokci, działa na mnie odstresowująco :P

      W SP, nie ma, ale w Douglasie chyba raz widziałam wzorniki, lecz ręki nie daje i nie chcę wprowadzać w błąd. Niemniej, uważam że przydałby się taki podgląd chociaż na wzorniku, takie moje zdanie. Sama zawsze kieruję się zakupem oceniając swoje potrzeby pod kątem koloru i konsystencji. Nie ukrywam, że preferuję wszelkie kremy, i takie najchętniej kupuję.

      Moja "kolekcja" liczy to co w poście, szczęśliwa ósemka Essie :)

      Usuń
  21. Piekne kolory, widac, ze lubisz pastele ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ale tylko z Essie :)
      W swojej całej lakierowej kolekcji mam tylko 3 inne pastele, więc jak widać, nie po drodze mi było z tą gamą kolorystyczną. Zawsze jakiś defekt fundowały mi inne filmy, a to jakieś smużenie, oporne schnięcie, bądź bardzo popularne odchodzenie emalii kolorowej płatami z płytki paznokcia. Taka zniechęcona, omotana barwami Essie spróbowałam przełamać swój stereotyp i jestem szalenie zadowolona :)

      Usuń
  22. Ja mam zaledwie jednego Essiaka, ale bardzo chciałabym powiększyć swoją kolekcję :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Moja Essiakowa kolekcja liczy już prawie 20 sztuk :) Uważam, że nie ma lepszych lakierów ! Ich połysk, trwałość, jakość jest jedna, jedyna na świecie. Wg mnie Anny niestety im nie dorównuje, OPI mnie zawiódł (ale dałam mu drugą szansę- czekam na przesyłkę). Essie jest jedne, jedyne na świecie! Mogę je wielbić godzinami :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oho! Ktoś oszalała na ich punkcie, witam w klubie :))
      W takiej sytuacji, pędzę na Twojego bloga zobaczyć Twoje skarby :)

      Usuń
  24. kocham essiaki! mam ich chyba 10tkę i jestem w nich absolutnie zakochana :) też mam bouncer its me, upatrzyłam na allegro za niecałe 10zł, piękny kolor, ale po recenzji troszkę się boję :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli go nie kupiłaś to odradzam, podobnym kolorem jest Butler Please, a zdecydowanie lepsze krycie, mniej kłopotliwe, denerwujące wykończenie. Dostaniesz go na ezebra.pl

      Usuń
  25. dołączam się i ja do zachwytów, sama mam 5 sztuk lakierów tej marki i wszystkie uwielbiam :)
    masz piękne paznokcie, na pewno będę cie podglądać i zapraszam też do siebie :)

    OdpowiedzUsuń