Hej, hej
No i stało się!
Wiedziałam, że prędzej czy później znajdę i w tej dziedzinie swojego ulubieńca.
Od tuszu do rzęs nie wymagam zbyt wiele, zależy mi tylko na wyrazistości rzęs. Moje same w sobie nie prezentują się okazale, nie są ani długie, ani gęste, jedynie za co je lubię to, to że nie są proste jak drut.
Pierwsze co rzuca nam się w oczy to złote, eleganckie opakowanie (coś ostatnio w mojej kosmetyczce złoto króluję

), o kolejny zawrót głowy może nas przyprawić gigantyczna silikonowa szczoteczka! Zapewne nie tylko ja się zdziwiłam jej gabarytów; owe zdziwienie grubości szczoteczki rekompensuje jej elastyczność i precyzyjność. Dodatkowo producent wyposażył opakowanie w charakterystyczne 'klik' i wiemy, że tusz dobrze zamknęłyśmy - maskarze i mi to ułatwia życie
Na opakowaniu widzimy innowacyjny system, który ma za zadanie zawsze uraczyć nas odpowiednią ilością tuszu; Powiem Wam, że sprytnie wymyślił to sobie producent, a co ciekawsze to działa i ułatwia o niebo malowanie rzęs, skoro nadmiar tuszu został zebrany specjalnym dozownikiem.
Volume Million Lashes stosuję od...pół roku

Ze względów higienicznych, będę musiała się z nim pożegnać, ale na wstępie muszę zaznaczyć, że tusz nie różni się nic, a nic konsystencją, czy efektami osiągniętymi przy jego pomocy od tego pierwszego dnia użytku
*Jedna warstwa prezentuje się tak:*
I tyle mi wystarcza w makijażu dziennym - codziennym

Czerń jest głęboka, nic się nie osypuję w ciągu dnia, a oczy nawet po całym dniu nie są podrażnione.
Demakijaż należy do łatwych i przyjemnych. Tusz nie powoduję osłabienia ani wypadania rzęs.
*Dwie warstwy pokazywałam Wam m.in w tym makijażu:*
Jak widzicie można budować efekt, od naturalnego po bardziej wyrazisty.
Formuła tuszu jest mokra, ale nie na tyle aby stworzyć grudki, czy posklejać rzęsy.
Przy zakupie tego tuszu trzeba nastawić się optymistycznie

Mam tu na myśli - aby w pełni przekonać się co on potrafi zrobić z rzęsami, trzeba poświecić chwilę na naukę i wyrobić sobie swoją technikę.
U mnie najlepiej sprawdza się nakładanie tuszu zygzakiem. Wtedy już przy pierwszej warstwie są pogrubione od nasady. Lekko usztywnia rzęsy, utrwalając skręt uzyskany zalotką, "otwiera" oko.
Volume Million Lashes kosztuje od 30zł w promocji po 55zł w cenie regularnej.
Sama nabyłam go w promocyjnej cenie 30,99zł.
*Podsumowując, otrzymujemy takie plusy jak:*
+ wyraźnie pogrubia, zagęszcza rzęsy
+ delikatnie wydłuża i podkręca rzęsy
+ nie tworzą się grudki
+ dobrze rozdziela rzęsy, nie skleja ich
+ nie rozmazuje się nawet po kilku godzinach
+ intensywna czerń
+ nie zasycha, jest bardzo wydajny
+ nie odbija się na powiece w trakcie malowaniu ani po
+ łatwy w demakijażu
+ atrakcyjna cena
+ przyjemny zapach
+ estetyczne opakowanie
Dla tych co stawiają na pierwszym miejscu wydłużenie i podkręcenie, intensywna czerń którą daje mocne pogrubienie może nie zaspokoić; Aczkolwiek ja i tak rzęsami zahaczam o szkła nawet przy jednej warstwie

Myślę sobie - spokojnie można go porównać do tych tuszy z wyższej półki, w którą swego czasu lokowałam pieniądze. Dziś wiem, że Loreal w zupełności mi wystarcza szczególnie w promocyjnej cenie
*Oficjalnie staje się moim faworytem*
Jeżeli go nie miałyście to uważam, że warto wypróbować, zwłaszcza, że często bywa w promocji a 9ml w tej cenie to czysta rozpusta dla kieszeni. Osobiście polecam