Follow my blog with Bloglovin

sobota, 21 kwietnia 2012

NIEZAWODNY TUSZ do rzęs Loreal Volume Million Lashes

Hej, hej :)

No i stało się!
Wiedziałam, że prędzej czy później znajdę i w tej dziedzinie swojego ulubieńca.


Od tuszu do rzęs nie wymagam zbyt wiele, zależy mi tylko na wyrazistości rzęs. Moje same w sobie nie prezentują się okazale, nie są ani długie, ani gęste, jedynie za co je lubię to, to że nie są proste jak drut.


Pierwsze co rzuca nam się w oczy to złote, eleganckie opakowanie (coś ostatnio w mojej kosmetyczce złoto króluję  ), o kolejny zawrót głowy może nas przyprawić gigantyczna silikonowa szczoteczka! Zapewne nie tylko ja się zdziwiłam jej gabarytów; owe zdziwienie grubości szczoteczki rekompensuje jej elastyczność i precyzyjność. Dodatkowo producent wyposażył opakowanie w charakterystyczne 'klik' i wiemy, że tusz dobrze zamknęłyśmy - maskarze i mi to ułatwia życie 


Na opakowaniu widzimy innowacyjny system, który ma za zadanie zawsze uraczyć nas odpowiednią ilością tuszu; Powiem Wam, że sprytnie wymyślił to sobie producent, a co ciekawsze to działa i ułatwia o niebo malowanie rzęs, skoro nadmiar tuszu został zebrany specjalnym dozownikiem.

Volume Million Lashes stosuję od...pół roku :o
Ze względów higienicznych, będę musiała się z nim pożegnać, ale na wstępie muszę zaznaczyć, że tusz nie różni się nic, a nic konsystencją, czy efektami osiągniętymi przy jego pomocy od tego pierwszego dnia użytku :o

*Jedna warstwa prezentuje się tak:*


I tyle mi wystarcza w makijażu dziennym - codziennym :)
Czerń jest głęboka, nic się nie osypuję w ciągu dnia, a oczy nawet po całym dniu nie są podrażnione.
Demakijaż należy do łatwych i przyjemnych. Tusz nie powoduję osłabienia ani wypadania rzęs.

*Dwie warstwy pokazywałam Wam m.in w tym makijażu:*


Jak widzicie można budować efekt, od naturalnego po bardziej wyrazisty.
Formuła tuszu jest mokra, ale nie na tyle aby stworzyć grudki, czy posklejać rzęsy.
Przy zakupie tego tuszu trzeba nastawić się optymistycznie :D Mam tu na myśli - aby w pełni przekonać się co on potrafi zrobić z rzęsami, trzeba poświecić chwilę na naukę i wyrobić sobie swoją technikę.
U mnie najlepiej sprawdza się nakładanie tuszu zygzakiem. Wtedy już przy pierwszej warstwie są pogrubione od nasady. Lekko usztywnia rzęsy, utrwalając skręt uzyskany zalotką, "otwiera" oko.

Volume Million Lashes kosztuje od 30zł w promocji po 55zł w cenie regularnej.
Sama nabyłam go w promocyjnej cenie 30,99zł.

*Podsumowując, otrzymujemy takie plusy jak:*
+ wyraźnie pogrubia, zagęszcza rzęsy
+ delikatnie wydłuża i podkręca rzęsy
+ nie tworzą się grudki 
+ dobrze rozdziela rzęsy, nie skleja ich
+ nie rozmazuje się nawet po kilku godzinach
+ intensywna czerń
+ nie zasycha, jest bardzo wydajny
+ nie odbija się na powiece w trakcie malowaniu ani po
+ łatwy w demakijażu
+ atrakcyjna cena
+ przyjemny zapach
+ estetyczne opakowanie  

Dla tych co stawiają na pierwszym miejscu wydłużenie i podkręcenie, intensywna czerń którą daje mocne pogrubienie może nie zaspokoić; Aczkolwiek ja i tak rzęsami zahaczam o szkła nawet przy jednej warstwie  :)  Myślę sobie - spokojnie można go porównać do tych tuszy z wyższej półki, w którą swego czasu lokowałam pieniądze. Dziś wiem, że Loreal w zupełności mi wystarcza szczególnie w promocyjnej cenie  :) 

*Oficjalnie staje się moim faworytem*

Jeżeli go nie miałyście to uważam, że  warto wypróbować, zwłaszcza, że często bywa w promocji a 9ml w tej cenie to czysta rozpusta dla kieszeni. Osobiście polecam 




13 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. zawstydzasz mnie ;o) dziękuję!

      widzę dziewczyny, że więcej nas go lubi, cieszę się :)

      Usuń
  2. A tam rzęsy ja się nie mogę na Ciebie napatrzeć piękna z Ciebie kobieta:)

    OdpowiedzUsuń
  3. 2 warstwy mi się podobają. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tez z chęcią po niego sięgam. Rewelacji nie ma ale to dobry tusz w dobrej cenie.

    OdpowiedzUsuń
  5. hmm chyba rok temu wygrałam ten tusz na oficjalnej stronie internetowej, przyszedł po kilku dniach i szybko zaczęłam malować nim moje rzęsy i... się rozczarowałam niestety. wcześniej używałam Rimmel lash accelerator który nie jest najdroższym tuszem. zapach i kolor milion lashes jest obłędny, jestem dość wrażliwa i czuła na zapachy więc czasem czułam go cały dzień! ale wydawał mi się zbyt ciężki dla moich rzęs. pogrubienia jako takiego nie widziałam, za to grudki były za bardzo widoczne. choć z tego co pamiętam naprawdę ładnie podkręcał rzęsy i fakt- jako jeden z niewielu nie kruszył się. nie zbyt pasował mi ten tusz i bardzo cieszyłam się z faktu że nie musiałam zapłacić za niego. chyba raczej nie skuszę się na kolejny zakup tego tuszu. za to lash accelerator jest moim numerem 1 do dziś.
    przepraszam że się rozpisałam :X pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama jakoś nie wyczuwam tego zapachu, szczególnie po pomalowaniu rzęs nic już nie czuję:P wiadomo każda z nas ma inne rzęsy i czegoś innego oczekuje, mnie on nie zawiódł nigdy. Grudek też nigdy nim się nie dorobiłam...szkoda, że u Ciebie sie nie sprawdził, ale tak to jest jednemu pasuje innemu nie :) Rimmela nie toleruję u siebie, bo często mnie coś uczula i tak jakoś omijam szerokim łukiem, ale dziękuję za propozycję pooglądam szczoteczkę w sklepie :)

      Usuń
  6. Juz ci pisalam,ze swietnie wygladasz w takim delikatnym makijazu.ja osobiscie bardzoo kocham ta firme i co do wyboru tuszy do rzes jestem jej wierna.szczegolnie Telescopic jest u mnie number1.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń