Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rock The Boat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rock The Boat. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 czerwca 2014

Essie Rock The Boat z Borrowed&Blue sentymentalny manicure tworzy

Pamiętacie te lata beztroskie? Błękitne niebo przybliżało każdym swoim dniem do lata.
W pewnym okresie magiczne słowo "wakacje" doprowadzało niejednego pierwszoklasistę czy licealistę do frustracji. Odliczało się dni, gorzej niż minuty do końca lekcji. Wszystkie dzieci wyczekiwały, i nieważna była pogoda, ważne było to słowo - wakacje. Niezależnie czy u dziadków na wsi, czy z tymi w mieście.
Z rodzicami nad morzem, a może w górach. Były też i takie dni, gdzie odważna córka nauczyła sie z przyjaciółką z podwórka sama jeździć na rowerze, bo mamie przecież by serce w poprzek stanęło, gdyby zobaczyła te wszystkie moje upadki. I od tej pory, jako pięciolatek sama mogłam jeździć do przedszkola.
I mama chociaż kamień na sercu miała, to się zgodziła. Bo nigdy nie chciała mnie zatrzymywać w działaniu, tak jak ja jej.  A potem było już z górki. Brałyśmy rower i rolki, szukałyśmy asfaltu w pobliżu, gdzie można by się nauczyć jeździć. I jak przypomnę sobie, to tak we dwie, uczyłyśmy się od siebie nawzajem. Chciałyśmy potem pokazać rodzicom, koleżankom czego to my nie potrafimy. Byłyśmy najlepsze, a ten szpan kręcił nas coraz mocniej. Ale były też dni, kiedy oblane potem grą tenisa na rolkach padałyśmy na łąkę, wśród maków i stokrotek plotłyśmy wianki na głowę.
Czy teraz dzieci robią to samo? Plotą warkoczę ze stokrotek?
A może same kwiatki? Czy patrzą w błękitne niebo i potrafią czerpać z tego radość?
Jeździć w kiecce na rowerze i buczeć z byle powodu? To ostatnie to zapewne, ale czy przed i przedostatnie i kolejne wcześniej... Czy odróżnia cielę od krowy, a żabę od ropuchy? ktoś sprytny powie, ze dzisiaj to się liczy język i wykształcenie, zapomina po drodze, jak ważna jest charyzma w życiu codziennych.
Że tych emocji z domu rodzinnego nie da się niczym zastąpić, a lat dzieciństwa nie przeżyje się drugi raz. Dopiero na resztę możemy zapracować sami.


Schowałabym dzisiaj najchętniej ręce do kieszeni. Jednak uczynić tego nie mogę, bo to o paznokciach dzisiaj powinno być. Nie do końca tych idealnych, aby pokazać, że nie zawsze, nawet mi, wychodzi jak się chce. Mimo, że ten manicure znam i praktykuję w tym zestawieniu po raz trzeci, to wyszedł najgorzej ze wszystkich. Ale nie o tym ja chciałam pisać, tylko o pięknych błękitach, które są idealny wspomnieniem lat dzieciństwa i tego błękitnego nieba.


Essie, Rock The Boat pochodzi z letniej kolekcji 2013r. To idealna pora na zapoznanie się z nim bliżej. Bliźniaczo podobny odcień do sławnego Bikini So Teeny, różniący się jedynie ilością drobinek, dzięki którym kolor jest zaledwie jaśniejszy o jakieś 1/2 tonu. Zestawiony zostało z Borrowed&Blue, któremu osobny post poświęciłam tutaj [klik] z racji bytu i pogłosek, że kolory te są również podobne do siebie. Nieścisłość została rozwiana, ja z chwilą zakupu wiedziałam już, że Rock The Boat, daleko leży od Borrowed&Blue. Nie jest to nawet ta sama jednostka kolorystyczna.
Owszem mamy tutaj błękit, ale czysto niebieski, bardzo wyraźny. Po prostu niebieski kolor, a nie żadna rozbielona niebieskość jak to jest w przypadku Borrowed&Blue. Iskrzące drobinki widoczne w buteleczce giną na paznokciach, niezależnie czy to nałoże dwie solidne warstwy, czy trzy cieniutkie są one widoczne tylko przy bliski zbliżeniu ;)
Wszystko było by pięknie, gdybym tą emalią nie zdała sobie sprawy, że jednak wolę wersję z szerokim pędzelkiem. Ten tutaj, cienki i długi nie pomaga w aplikacji, dość rzadkiej emalii.
Potrzeba precyzji i czasu na wykonanie nim malunku. Nie zniechęcam do niego, bo mi pokazał błękit nieba na wyciągnięcie ręki, jednak nie mogę zachwalać tej jednostki pod niebiosa, gdyż nie jest ona doskonała.
Ma swoje wady, z którymi nauczyłam się żyć. Jestem w połowie buteleczek obu lakierów i wiem, że będą to pozycje które zużyję do końca.