
Popijając poranną kawę, zgrywam właśnie kilka zdjęć z telefonu.
Wczoraj wybrałam się w moje ulubione miejsce we Wrocławiu. Mimo, że znam ten park od dziecięcych lat, zawsze ma to "coś" w sobie, taką głębie i duszę, a ja lubię w takich klimatach spacerować

Szczególnie w towarzystwie tych bystrych stworzonek
Są mega zwinne, szybkie jak strzałą, dlatego moje oczy widziały je dość często spacerując alejkami...
Przeglądając dalej telefon, natrafiłam się na dość sporo zdjęć, których nie miałam okazji Wam pokazać.
Zaczniemy od tego, co jakiś czas temu gościło na moich paznokciach

*Prawa rączka*
*Zbliżenie*
*Malowane...*
czyli dobrze Wam znane zapewnie Rossmannowskie marki...
Wibo 347:
oraz Wibo Crocodile Skin:
*Jak się u mnie sprawdził?*
Pozostawiam Waszej ocenie
od siebie tylko pragnę dodać, że nie jest taki straszny jak czytałam nieraz;wątpie aby kolor czarny był łatwiejszy w użyciu od tych kolorowych, bo widziałam i te drugie w baaardzo pięknym wydaniu! Sądzę, że głównym czynnikiem efektu końcowego jest baza, na która aplikujemy Crocodile.
*Aplikacja*
Wg mnie łatwa, należy tylko zachować spore odstepy czasowe i poczekać do całkowitego wyschnięcia bazy.
Paznokcie maluje z "zegarkiem w ręku", dokładnie po 20min od nałożenia srebrnego kolorku, pokrywam paznokcie grubą warstwa Crocodile. Po 10-15min lakier zaczyna pękać. Jeżeli chcemy zrobić drobne pękniecia, należy malować paznokcie, w krótszym odstępie czasowym.
Z topem trzymają się u mnie 3,5-5dni zależy od wykonywanych w tym czasie czynności

Pozdrawiam cieeepło, bo u mnie szaro, buro i ponuro












