Essie, jesienią zeszłego roku wypuściło na rynek dwa taupe kolory. W prezentacji poniżej, główną rolę odkrywa sweterkowe odzianie, czyli moja wymarzona czekoladka don't sweater it, przyozdobiona na serdecznej płytce czymś co miało przypominać róże, a bliżej im do bohomazów ;) miss fancy pants, któremu poświęcę dłuższa chwilę niebawem.
Don't sweater it, dedykowany odpoczynkowy, w ciepłej tonacji na stronie opisany jako kremowy, ciepły, kaszmirowy...fiolet. Być może to tylko mały epizod, dla moich oczu nie ma tam ani grama gamy fioletowej, za to jest iście wymarzony kolor taupe, w którym dominuje szarość z brązem.
Tekstura jak na kremowe wersje Essie przystało, zadowolenie z krycia daje już po jednej warstwie. Z mojego przyzwyczajenia i malowania paznokci przez tv ;) poszły dwie warstwy odruchowo. Wysycha szybko, na piękny połysk. Top coat zbędny w tym przypadku jest. Razem spędziliśmy przyjemnie tydzień ;)
Cieszę się, że było mi dane zdobycie się na tego typu kolor. To nie tylko odcień jesieni, to odcień, który będzie się powtarzał u mnie prze najbliższe trzy miesiące ;)
