Inaczej nazwać tego nie można.
Ktoś by powiedział, oszalała kobieta.
Może i oszalałam, ale jak jej przyjmnie z tą manią, to tylko ona wie.
Tak, czas to przyznać.
Jestem uzależniona od pięknych zapachów, na sobie, ubraniach i w mieszkaniu.
Uwielbiam te charakterystyczne kombinacje, z niezliczoną możliwością łączenia nut zapachowych.
Dla mnie to czysta przyjemność, móc kombinować i cieszyć się wyjątkowymi aromatami.
Widząc sklep Organique, długo biłam się z myślami. Wiedziałam że nie wyjdę z niczym, wiedziałam że maska mi do włosów potrzebna. Ale nie wiedziałam, że będzie świeża dostawa wosków...
Obsługa jest zawsze miła, chętnie doradzą w doborze zapachu, nic na siłę bo przecież każdy ma prawo do swojego gustu.
Jednak, trzeba się przygotować. Wchodząc do sklepu, gdzie Yankee Candle dominuję przygotujcie się na eksplozję zapachów, tematyczne wystawy produktów i ceny, z których portfel nie będzie zadowolony.
Oczywiście, że chętnie kupiłabym te zapachy przez internet. Taniej.
Jednak mam problem, a raczej sama go sobie robię; Nie jestem w stanie zdać się na sam opis zapachu, muszę powąchać i koniec. Może gdy poznam je wszystkie, to droga internetowa będzie dla mnie wybawieniem.
*Przywitanie wiosny*
Zaczęłam z 6 produktami, (killerami nazwałam zapachy wg mnie baaardzo intensywne) a dokładniej z:
- Black Cherry (killer), uzależniona zapachem z samochodu, w domu również musiał zagościć - mój ulubiony
- Bahama Breeze (killer), wakacyjny, orzeźwiający niczym drink z ananasem- mój ulubiony
- Turqouoise Sky, zapach miesiąca, fale delikatnie unoszące się na oceanie, słońce z nutką piżma i trawy morskiej;
- Mango Peach Salsa, jeśli chcecie coś owocowego, świeżego a zarazem słodkiego to bierzcie go!
- Clean Cotton, uwielbiam świeżość, ten to typowy powiew wiosennego, lekkiego powietrza, idealny na obecną pogodę;
- Midnight Jasmine (killer), chodziłam za nim od zimy, idealnie odzwierciedlony zapach!
Wybrałam wersje owocowe, jak i kwiatowe i typowo wakacyjne. Nie będę mydlić Wam oczu, zdarza mi się podczas dłużej kąpieli wyidealizować obraz wakacyjnych chwil przy pomocy Bahama Breeze.
Nieprzyzwoicie mocno kuszą mnie świece w wydaniu Yankee Candle, które stają się coraz popularniejsze w naszym kraju. Dla mnie świeczka jest czymś co zawsze się przyda w każdym domu, a jeśli wymiar zapachowy jest równie piękny co woski, to dla mnie tworzy małe, niepozorne arcydzieło, które jest dopełnieniem naszego mieszkania. Ale czy 50,70,90zł za świeczkę, to nie absurd? Zdrowy rozsądek zatrzymuję mnie przed dokonaniem zakupu.
Polecam każdemu zapoznanie się z tą marką, chociaż wejść do tego sklepu i odprężyć się wśród tych zapachów. Jeśli jednak w portfelu znajdzie się grosz, zakupić chociaż jedną świeczkę czy wosk i zastanowić się, ile uroku dodają? Może łagodzą obyczaje, wprowadzają tą milszą atmosferę po ciężkim dniu?
Znajdź tą chwilę dla siebie. Usiądź, odpocznij, może poczytaj?
Katalog zapachów Yankee wydaje się być nieskończony.
Można zakupić świece do kąpieli, czyli pływające na wodzie, doskonałe przy romantycznych wieczorach. Można też dostać wyroby do aromaterapii oraz piękne świeczniki, podstawki pod świeczki czy podgrzewacze do olejków.
Można popaść w szał zmysłów.
Można szybko pojąć, że interes nie należy do najtańszych, ale za to do najtrwalszych, nieszablonowych zapachów.
Można się zakochać...
Ach, byłabym zapomniała, po co weszłam do tego sklepu. Oczywiście, że po maskę do włosów! Mój ulubieniec od kilku miesięcy, o której pisałam w jesiennej pielęgnacji dokładnie tutaj [KLIK]
Można się zakochać...
Ach, byłabym zapomniała, po co weszłam do tego sklepu. Oczywiście, że po maskę do włosów! Mój ulubieniec od kilku miesięcy, o której pisałam w jesiennej pielęgnacji dokładnie tutaj [KLIK]




