niedziela, 6 stycznia 2013

Migrena - czyli jak z nią żyć?



*Zaczyna się tak...*
Wieczorne znużenie, rozdrażnienie i delikatny nerw na wszystkich dookoła, migoczące białe plamki kiedy patrzę w monitor. Jak najszybciej zamykam projekt, wyłączam monitor, włączam cichutko muzykę relaksacyjną, biorę w swoje ramiona kota i potulnie przykrywam się kołdrą, wymuszając na sobie sen, mimo że to za wczesna pora dla mnie. Ale kiedy już sobie smacznie zasnę...

Środek nocy, piękne sny, wybija godzina 4:00, ze snem można se pożegnać. Zaczyna się kręcenie wiercenie, przewracanie z boku a bok, szukanie czegoś chłodnego, aż kończąc na masażu głowy, z wielką nadzieją, że chociaż trochę pomoże.

Nadzieja matką głupich, z tą wredotą nie ma szans. I możesz łykać stos tabletek  robić okłady i wierzyć w cuda, bo tylko tyle Ci pozostaje. A i tak masz wrażenie, że zaraz Ci wywierci w głowie dziurę, do oczu napływają łzy i zapadasz w szczękościsk zębów, aby nie tracić sił na przekleństwa. Bo co to da?

Znacie to?


*ABC migrena*
Jeśli tak, to bardzo współczuję. Migreny mają to do siebie, że występują w formie napadowej, zatem są zaskakującym bólem i tak jak bóle menstruacyjne można przewidzieć i przywyknąć, tak z migreną nie ma takich przywilejów. No chyba, ze ktoś ma światłowstręt jak ja, czy migrenę oczną, to wtedy inna sprawa - mamy to udogodnienie, że kiedy oczy odmawiają nam posłuszeństwa, czujemy co się święci. Bezlitosny ból ma charakter jednostronny, zwykle umiejscowiony jest za gałką oczną, w czole i skroni. Napad migreny może być pojedyńczym epizodem, ale może też trwać cyklicznie.

Ból migrenowy spowodowany jest rozszerzeniem naczyń wewnątrzczaszkowych w stopniu, który powoduje podrażnienie struktur okołotętniczych, gdzie znajduje się duża ilość receptorów bólu. Tomografie mózgu ujawniły, że podczas występowania migrenowego bólu głowy, ilość przepływającej w mózgu krwi może wzrastać nawet o 300%. Średni czas trwania ataku wynosi 18 godzin, a u co trzeciej osoby trwa 1-3 dni. U mnie najczęściej wychodzi z tego 24h z hakiem. Czasami jest to tylko jedna doba, czasami półtora.



*Aura migrenowa*
Przytaczając przydatny artykuł ze strony abcmigrena
"Aurę definiuje się jako ogniskowe objawy neurologiczne występujące przed atakiem migreny. Specyficzne zaburzenia zmysłowe zwane aurą mogą też rozpocząć się dopiero podczas bólów głowy. Jako migrenę diagnozuje się zespół objawów charakteryzujący się nawrotowymi atakami bólów głowy o umiarkowanym lub dużym natężeniu, które trwają od 4 do 72 godzin. U około 20-25 % pacjentów atak migreny poprzedzony jest aurą migrenową. Aurę definiuje się jako ogniskowe objawy neurologiczne występujące przed atakiem migreny, które wyprzedzają napad nie więcej niż o godzinę. Specyficzne zaburzenia zmysłowe zwane aurą mogą też rozpocząć się dopiero podczas bólów głowy."


Na szczęście sporo osób potrafi zidentyfikować czynniki wytwarzające ból. A to już pierwsza droga do sukcesu. Kiedy przyjrzymy się dokładnie fazom migreny i nie zlekceważymy tej choroby, mamy wielką szansę nauczyć się z nią żyć, reagować tak szybko, aby ból nie zabierał nam pięknych chwil życia.

Szczegółowo o fazach możecie poczytać tutaj: KLIK

Skoro już wiemy jaką definicję ma migrena i jak ją rozróżniać, osoby które miały z nią styczność, wiedzą doskonale, że przy migrenie ból głowy to tylko jedna z wielu dolegliwości. Sprawę pogarsza fakt, że nie istnieje medykament mogący wyleczyć opisywaną przypadłość.

*I co ja na to?*
Możemy sobie pomóc obserwując swój organizm, zazwyczaj schemat jest taki sam jak podałam linku;
Ale co z tego, kiedy eliminacja słodkości i ostrości serwowana dnia poprzedniego i dalszego nie ma tu nic do tego? Co jeśli, po prostu ból narasta wtedy kiedy planujemy odpoczynek?
Czasami śmieję się przez łzy, że dla człowieka pracowitego i sumiennego, co wkłada całe serce i swoje siły odpoczynek jest...dramatyczny.
Właśnie ten typ migreny mam. Niestety. Kiedy cieszę się sukcesem, zamykam kolejny projekt, oddaje do akceptacji, a na uczelni sesja idzie mi błyskawicznie, weekend zapowiada szereg miłych imprez, a ukochany mężczyzna czeka stęskniony na swoją kobietę.... Zapomnij człowieku, z nią nie wygrasz. Poskromi Cie wszystkich przyjemności, wyciśnie pot i łzy do ostatnich sił.

Rodzina mówi, połóż się i odpocznij. On robi wszystko aby mi pomóc, początkowo też reagował jak rodzice, gasił światło, w ciszy i ciemności trwaliśmy razem. Dziś wiem, że zrobił się przełom. Wizyty u neurologa, recepty i leczenie, trwało zbyt długo jak na nastolatkę. Zaciskałam zęby i trwałam w bólu, nie dopuszczając myśli o indywidualnym nauczaniu. Dziś wiem, że dużo straciłam i lata leczenia poszły w niepamięć. Ale też wiem, że ta przerwa była mi dana. Pokazała, że nie trzeba uciekać do silnych leków, jeśli znajdziemy na nią sposób.A dobrze wiemy, ze znalezienie leku na migrenę to jak szukanie igły w stoku siana. Dlatego wszystkie inne metody niż obciążenie wątroby łykałam jak rybka złoty haczyk.

*Praca i życie codziennie*
Schematycznie wygląda to nie najgorzej, średnio w korkach prowadząc samochód wrzucając automatycznie  bieg1,2,1,2,d la odmiany 3 - 72h. Co to jest przy ataku migreny? Nic. Ale jeśli robię te 1200km miesięcznie i 5x w tygodniu mam styczność z dziećmi, pracuję jak normalny człowiek, wykonując swoje zadania, oddając w tym część energii, która odzyskuję podczas snu, migrena jest nieproszonym gościem. Jednak, aby było weselej, po tygodniu pracy dochodzi uczelnia, a nawet dwie. Wtedy to mamy kosmos. Człowiek nie ma czasu dla siebie, a co dopiero na złe samopoczucie. I jak tu zrobić, aby nie pozabijać wszystkich i aby mnie zabito? Zapewne tak by było prościej, ale przecież nie o to nam tutaj chodzi.

*Leczenie*
Marzenie mamy chyba wszyscy takie samo: znaleźć coś co poskromi ból.
I tak też się stało, podczas którego z ataków, On położył swoje ręce na moim czole i delikatnie zaczął masować. To wtedy pierwszy raz poczułam jaką moc ma masaż, jak ważne jest rozluźnienie tych wszystkich nerwów, a nie ich otumanienie; Z każdą minuta jego dotyk łagodzi ból nieporównywalnie do leków jakie miałam przyjemność kosztować. 

Eureką bez wątpienia stał się masaż. Niestety to nie to samo jak robię go sama sobie, jednak przyznaję, jeśli zacznę działać w początkowej fazie jest ogromna szansa aby uniknąć leków. On ma tą moc, że potrafi uśmierzyć mój największy ból. Dziękuję losowi, że było mi dane poznać takiego człowieka i czy to zbieżność, czy całkowity przypadek, dziś wiem jedno. Migrena to przyjaciel człowieka, który będzie towarzyszyć mu przez całe życie, jednocześnie dając mu wyzwanie: naucz się z nią żyć.


Dziś pisze o tym wszystkim, bo właśnie taka noc za mną i poranny seans z lodowatym kompresem i delikatnym masażem.

I nie ukrywam, że chętnie dowiem się jak jak Wy patrzycie na ten temat, z nadzieją, że już więcej nie spojrzycie z uśmiechem na twarzy na osobę w pracy/uczelnie/mieszkaniu, która przechodzi właśnie atak migreny, lekceważąc ją...przecież to tylko ból.

Warto chociaż wiedzieć, że migrena to nie jest zwykły ból, a dla osoby chorej, zrozumienie w ludzkich oczach, bez lekceważenia i wyśmiewania, może wpłynąć na rzadsze ataki. To zawsze jeden stres mniej.



27 komentarzy:

  1. ojjj, biedna :/ moja mama ma migreny, tudzież napięciowe bóle głowy. Badania w sumie nic nie wykazały. Ja wrześniu przeżyłam swoje, bo przez miesiąc non stop bolała mnie głowa, chyba na tle stresowym.

    trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuje mamie i Tobie. U mnie to samo, stres, stres i jeszcze raz stres. Na dodatek przypadłość ta jest rodzinna, więc nie ma co na cuda liczyć. Niebawem zabiorę się za siebie i od nowa rundkę zrobię po lekarzach. Trzeba działać!

      A Ty robiłaś jakie badania w tym kierunku?

      Buziaki

      Usuń
  2. Ja miewałam migreny zawsze, gdy spotykałam się z nieodpowiednim dla mnie facetem. Serio!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, chyba bym się zraziła na dobre do randek :D
      Współczuje tej przypadłości. Może za mocno Ci ciśnienie podnoszą ;)

      Usuń
  3. Mnie niestety też od czasu do czasu dopada migrena :(
    jeszcze nie znalazłam na nią złotego środka, ale faktycznie, masaż trochę pomaga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam, niestety. Pamiętam swoją pierwszą migrenę i wspominam tragicznie. Myślałam, ze umrę. To była chyba jedna z najbardziej dramatycznych sytuacji w moim życiu bo nie wiedziałam zupełnie jak sobie poradzić. Za każdym razem, kiedy czuję ból głowy to boję się, że migrena wraca, okropne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ta świadomość zbliżającego się bólu, brrr nie życzę nikomu.

      Usuń
  5. Mnie takie 'przyjemności' przepowiadał brak apetytu (teraz częściej nie mam apetytu, kiedyś to nie była częsta sprawa:P)
    A potem witaj reszto... Najgorzej jak człowiekowi spokoju dać nie chcą.

    Chce się wymiotować od samego oddychania, a tu by przynieśli talerz kanapek. (tzn nie wymiotowałam nigdy, ale cały czas miałam wrażenie, że mi się chce)

    I fajnie jak się jest w domu, mnie przypadło w zaszczycie kiedyś 5 i pół godz podróży pociągiem...

    Co mi pomogło? Nie wiem czy przypadek czy nie, ale odstawienie aspartamu. Herbaty nie słodzę od lat, ale pepsi light, cola light itp to czemu nie.. A wypijałam tego niemało.

    Nadal nie jestem wolna od bóli głowy- mój orgaznim każe o siebie dbać, zjem za mało albo nieodpowiednio, przemęczę się fizyczne za ostro- od razu mnie boli. No i upały - wtedy o ból łatwo.
    Ale porównując to do tego co działo się kiedyś boję się narzekać, żeby nie wróciło.

    Dodam, że w sumie nie upał sam w sobie, a w połączeniu z różnymi gratisami w naszym powietrzu. Na wakacjach miałam afrykańskie upały i nic a nic głowa mnie nie bolała, mimo alkoholu i gorszego odżywiania.
    Powinnam wiać nie wiadomo gdzie chyba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obserwacja do dobra droga na zmniejszenie częstostliwości ataków.

      Odruch wymiotny i ja posiadam...ale od leżenia. A nie ukrywajmy, funkcjonowanie w takim stanie kończy się odbijaniem od ściany do ściany.

      W lato rutyna - kapelusz i okulary przeciwsłoneczne to podstawa, bez tego się nie ruszam na ten żar. I o dziwo, potwierdzę Twoje spostrzeżenia, będąc w ciepłych krajach nie miałam ani razu kaca, a co dopiero migreny. Coś w tym jest :)


      Usuń
  6. Współczuje i rozumiem. Rzeczywiście pomaga dobra dieta, regularność życia (posiłków a przede wszystkim spania, dlatego nawet w weekend nastawiam budzik), ponadto pomagają masaże szyi i głowy, dużo migren bierze się z kręgosłupa szyjnego (odkryłam to ostatnio przez przypadek po rozmowie z fizjoterapeutą).
    Leki masakra, wzięłam już wszystko co jest dostępne na rynku, czasami pomaga jak wezmę sporą dawkę tuż tuż na początku, kiedy czuję aurę (u mnie to nagłe rozmazywanie się obrazu).
    Trzymam kciuki za walkę z tą okropną przypadłością :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety mam problemy z karkiem i specjalne poduszki, masaże stosuję przez potrzeby. Po prostu, szybko nadwyrężam i byle czym tą moją słabszą cześć ciała.

      Myślę, że to u mnie ostatnio zawiodło i sen i dieta był bez ładu i składu. Rozprogramował się całkowicie przez okres świateczno-noworoczny i są skutki uboczne.

      Życzę znalezienia złotego środka!

      Usuń
  7. Ja mam bardzo podobne objawy, nie robiłam jeszcze diagnostyki, ale u mnie to raczej nie jest migrena, a objawy spowodowane meteopatią. Na szczęście, mnie środki przeciwbólowe dostępne bez recepty pomagają, chociaż staram się ich nie brać za często. Przykro mi z powodu migreny, wiem, że to okropna przypadłość, w dodatku lekceważona przez większość osób :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nieciekawie :/
      Współczuję.

      Usuń
    2. Kochana, nie ma co współczuć, wiem, że migrena jest dużo gorsza :( Moja przyjaciółka, mimo brania leków, nie raz miała dzień lub parę dni wyjętych z życia, bo musiała leżeć w ciemnych pomieszczeniu, z dala od źródeł hałasu. Z czasem nauczyła się przy pierwszych symptomach rzucać wszystko (o ile to było możliwe) i właśnie tak się odgrodzić od wszelkich bodźców, ale to jednak spore utrudnienie, jak ma się pracę, uczelnię... Buziaki i powodzenia w walce z migreną :)

      Usuń
    3. Niestety tak juz jest, jednu podpasuja leki, inny szuka ich latami. Mimo wszystko, uwazam ze nie mozna tego zaniedbac. Zawsze jest szansa, ze moze byc lepiej.
      Wzajemnie, sciskam cieplo :)

      Usuń
    4. Niestety tak juz jest, jednu podpasuja leki, inny szuka ich latami. Mimo wszystko, uwazam ze nie mozna tego zaniedbac. Zawsze jest szansa, ze moze byc lepiej.
      Wzajemnie, sciskam cieplo :)

      Usuń
  8. Polecam lek Sumigra i podobne, nie ma na rynku dużo typowo migrenowych leków i są dość drogie, ale pomagają. Oczywiscie na receptę.

    OdpowiedzUsuń
  9. jesli będziesz prosić lekarza o receptę, niech Ci wypisze 100mg, na poczatek lepiej oczywiście zacząć od dawki 50mg, ale opakowanie z "setkami" i podzielenie ich na połówki wychodzi taniej niż kupno tej samej ilości słabszych tabletek. no i niestety raczej do końca życia z prochami w kieszeni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, wszystkie rady są dla mnie cenne :)

      Usuń
  10. Sumatryptany (np. wspomniana wyżej Sumigra), można spróbować ostrzału botoksem (na linii włosów od ucha do ucha, w celu rozluźnienia mięśni czaszki - daje to ich mniejszy nacisk na czaszkę w czasie ataku, więc łagodzi ból podobnie jak masaż (moja przyjaciółka ostrzykuje się tak raz na pół roku, bardzo sobie chwali).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mężczyzna mój wpadł na inny sposób, abym się nie truła tą chemią - konochowanie, rewelacja! Jeden zabieg, mega rozluźnienie. Pierwsza faza migreny pokonana :)

      Usuń
  11. Ja od gimnazjum miałam migrenę, czasami trwała po kilka dni z rzędu :/ Miałam zawsze z aurą i wymiotami. Głupia byłam, bo lekceważyłam temat i nie poszłam do lekarza. Dopiero w tamtym roku byłam u neurologa, nie miałam robionych żadnych badań, jedynie przeprowadziła rozmowę. Przepisała mi tabletki Divascan, wzięłam dwa opakowania i od około pół roku nie mam nawrotów. Czasami pobolewa mnie głowa, ale taki ból można wytrzymać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Na migrenę cierpię od kilkunastu lat. Zazwyczaj trzy ataki w miesiącu, trwające po trzy dni. Od trzech miesięcy miałam jednak tylko jeden tak silny i długi atak. Prócz tego kilka krótkich - parogodzinnych. To wszystko dzięki diecie. Wykluczyłam mleko i jego przetwory, całą możliwą chemię i te produkty, które zawsze są uważane za sprzyjające bólom głowy. Ponad to piję herbatki na trawienie i łykam magnez. Dieta jest dość restrykcyjna, ale wolę ją, niż cierpienie. Na razie po latach walki i próbowania już prawie wszystkiego w końcu 1:0 dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. u mnie migreny to jest po prostu piekło. I co najgorsze żaden sposób na mnie nie działa:(

    OdpowiedzUsuń