A u Was?

Nie najpiękniejsza pogoda na świecie zmusiła mnie na nowy zakup kremowo-ochronny.
Padło na firmę Iwostin pod dokładnym przestudiowaniu KWC, składu i tego co może mnie zapchać, a co ewentualnie mogę zniwelować odpowiednim oczyszczaniem twarzy i być może, nowy krem to nie będzie katastrofa kosmiczna dla mojej cery, pokryta wulkanami.
Sezon grzewczy uważam za otwarty...kiedy to zaczynam włączać ogrzewanie w samochodzie.
Mimo, że ustawiam nawiew na nogi i szybę, to moja cera szybko reaguje, oczywiście niekorzystnie na zmiany temperatur.
Czynniki atmosferyczne, skoki temperatur, krótkie dystanse i życie w biegu, nie pozwala zapomnieć mi o ochronie cery. Skoro zakładam na ręce rękawiczki na głowę czapkę, a na grzbiet ciepła kurtkę etc. to na lico swe trzeba również coś zaaplikować, mniej wodne i nie kolorówkowego, a ochronnego.
No to się wytłumaczyłam

Więcej informacji, jakże pozytywnych znajdziecie o nim tutaj KLIK;
Czy się sprawdzi?
Po tygodniu nie zapchał, a tego obawiałam się patrząc na początek składu.
Trzyma twarz w ryzach, nie odczuwam na niej zmian temperatury, zaczerwienień.
Przesuszeń, odwodnień obecnie brak.
Najważniejsze, że można stosować pod makijaż i współgra z nim, oczywiście musimy dać mu czas na wchłonięcie ale dla mnie to nie problem, jak ma pomóc mojej cerze, to wstanę te 10minut wcześniej