
Ostatnio natknęłam się na świetny tag "ile warta jest Twoja twarz"
I patrząc się na moje zużycia to skromnie mówiąc, mam piętra zrobić rachunek sumienia

Sprawa wygląda prosto, za dużo rzeczy *lubię*
WŁOSY:
Biovax serum A+E oraz Jedwab, są ostatnim krokiem w codziennej pielęgnacji włosów. Kupuję je namiętnie od roku i zdecydowanie moje włosy je lubią. Tak samo szybko polubiły szampon z odżywką Timotei. Oprócz zniewalającego zapachu zieleniej herbaty okazał się doskonały w zmywaniu olei, a zarazem delikatny. Szampon brzozowy służy do gruntowego oczyszczania i również ma stałe miejsce w szafce łazienkowej.
OCZYSZCZANIE:
Pielęgnacja twarzy i włosów to moja zmora. Z wielką dokładnością dobieram produkty, które stosuję na nią. Dużym problemem jest dla mnie demakijaż oczu, ponieważ prawie codziennie maluję kreski z eyelinerem w żelu z Inglota + Duraline, są trwałe jak diabli i byle jakim mleczkiem się ich nie pozbędę

W tej roli króluję dwufazowy płyn z Garniera przeznaczony do skóry wrażliwej. Doskonale radzi sobie z zadaniem, za pierwszym pociągnięciem wacika, bez podrażnienia.
Niestety coraz trudniej mi go dostać, dlatego na wszelki wypadek w łazience stało mleczko różane również do skóry wrażliwej i suchej z Garniera. Lepkość i to całe mazianie doprowadziło mnie do wszelkiej pasji, dlatego po środku widzicie dwa kultowe produkty Biodermy.
Micele, to coś do czego nie mogłam długo się przekonać (gliceryna w składzie , a jak już się przekonałam, to zabujałam na amen. Przez ponad miesiąc wojnę między sobą toczył płyn miceralny Bioderma Sensibio H2O oraz nawilżający Hydrabio H2O, o to kogo zakupię po zdenkowaniu obu produktów.
Selekcje na plus zdał łagodny płyn-żel do oczyszczania twarzy Avene Clean-Ac na medal nie przesusza, a oczyszcza twarz wyśmienicie. Miła przygoda dobiegła końca, zapewne skuszę się na niego ponownie w cenie promocyjne, ale na jesień stawiam na naturalne produkty

PIELĘGNACJA:
Ciąg dalszy mojej wybrednej twarzy prezentuję się tak:
Kuracja retinoidami (Retin A), zagwarantowała mi nieskazitelną cerę, pod warunkiem, że porządnie zadbam o nawilżenie (Uriage Tolederm Riche), nie zapomnę o innym zamiennym kremie, niekoniecznie tak drastycznym w kuracji przeciwtrądzikowej tutaj padło na Avene Clean-Ac, zachciało mi się odmiany i w sumie dobrze się spisywał. Mimo zielonego ulubieńca z Uriage, Avene nie zapchał, a zwęził pory, delikatnie nawilżył i rozjaśnił cerę. Lubię jego świeży zapach, rzadszą konsystencje i to działanie, ukojenie dla uszkodzonej powłoki hydrolipodowej. Życia nie wyobrażam sobie bez wody termalnej Uriage. Polubiłam bardzo ich żel-krem nawilżający pod oczy Uriage AquaPrecis w okresie letnim spisał się wyśmienicie, na zimę poszukam czegoś bardziej treściwego

O stopy miał zadbać krem Dernilan, niestety dla mnie bubel jakich mało, zrobił mnie niż zwykły krem Nivea. Paznokcie przez ostatnie 3,5 miesiąca odżywkowałam pewniakiem Herome.
KOLORÓWKA:

Podkład do twarzy Estee Lauder DWL 02 oraz Lirene Nature Matte 13, puder sypki Vipera odbijający światło, zakończył swój żywot po 2,5miesiąca codziennego używania.
Zdecydowanie ten post, a raczej przygotowanie go, uświadomiło mi, ile rzeczy zużywam co 1-3 miesiące.
Jestem dumna z kolorówki, szczególnie, że nowy podkład kupuję średnio co 4 miesiące. Natomiast z oczyszczaniem, widzę że jest tego za dużo, dlatego wyznaczam sobie nowy cel - ograniczyć produkty do oczyszczania na trzy podstawowe kroki: demakijaż-oczyszczanie-tonizowanie, zatem zamknąć się w max.3 produktach

Odbiegając od tematu, perspektywa 4dni wolnego dodaje mi pozytywnego kopniaka energii, też tak macie?